🌊 Soła: 321 cm NORM ➡️ stab.

System punktów · oswiecimskie.pl

Komentuj artykuły

+2 pkt za komentarz

Zgłaszaj zdarzenia

+5 pkt za zgłoszenie

Oceniaj treści

+1 pkt za ocenę

Wymieniaj nagrody

Bilety, zniżki i vouchery!

Oświęcim Online Oświęcim Online oswiecimonline.pl
(8)

OŚWIĘCIM. Część z bombowca Boeing B-17

Nietypowy przedmiot trafił do zbiorów Muzeum Pamięci Mieszkańców Ziemi Oświęcimskiej. To połowa zbiornika na tlen z bombowca Boeing B-17 nazywanego Latającą Fortecą. Część samolotu jest jedną z najbardziej niezwykłych rzeczy spośród tych, pozyskanych przez muzeum w ostatnich miesiącach. Przypomnijmy, że w drugiej połowie 1944 roku, po kolejnych zdobyczach terytorialnych aliantów we Włoszech, niemiecki zakład IG Farben i wiele innych fabryk na Śląsku znalazły się w zasięgu ciężkich amerykańskich bombowców. Startujące z Włoch samoloty z białymi gwiazdami na skrzydłach zaczęły pojawiać się nad Oświęcimiem. Jedna z najciekawszych historii związanych z ziemią oświęcimską i Latającymi Fortecami dotyczy B-17 o imieniu własnym „Święty Franciszek”. 17 grudnia 1944 roku samolot ten rozbił się pod Wilamowicami. Miała go zestrzelić niemiecka bateria przeciwlotnicza zlokalizowana w Przecieszynie. Cała załoga zdążyła wyskoczyć na spadochronach, jednak niemiecki żandarm zastrzelił jednego z członków załogi – bardzo młodego sierżanta Alvina Ellina. Po wojnie pochowano go na cmentarzu w Jawiszowicach. W 1947 r., po kolejnej ekshumacji, spoczął w grobie w USA. We wspomnieniach opublikowanych w „Almanachu Kęckim” nr XV 2011, Karol Mitoraj z Kęt tak wspomina czas nalotów. „Lata 1943-1944 to pojawiające się coraz częściej momenty otuchy i nadziei, że zbliża się koniec naszej udręki. Zaczynają się naloty amerykańskich bombowców, głównie latających fortec. Ich celem są zakłady przemysłowe na Śląsku, zwłaszcza w Kędzierzynie oraz Zakłady Chemiczne w Oświęcimiu. Zawsze podczas przelotu nad nami spadają z góry kłęby pasków z folii aluminiowej lub też innego metalu. Chodziło o zakłócenie ewentualnej radiolokacji samolotu”. Karol Mitoraj opisuje także następujące zdarzenie z 1944 roku. „Jedyny raz w życiu mogłem obserwować pojedynek myśliwców: niemieckiego i alianckiego. Samoloty przelatywały dużymi łukami z wielką szybkością w powietrznej przestrzeni między Wilamowicami a Andrychowem, oddając co jakiś czas krótkie serie z karabinu maszynowego. Niemiecki samolot zostaje trafiony i lotnik ląduje na spadochronie na polach Bulowic. Pracujący tam niemieccy bauerzy – osadnicy widłami i motykami omal nie zatłukli pilota, uważając go za lotnika amerykańskiego. Nie mieściło się w ich głowach, że strącony mógł zostać niemiecki samolot. Z jakąż satysfakcją i uciechą powtarzaliśmy tę historyjkę”. Za sprawą Janusza Wróbla – autora książki „Niemieckie ciężkie baterie przeciwlotnicze wokół Oświęcimia 1944-1945” możemy z dużym prawdopodobieństwem poznać więcej szczegółów tego pojedynku powietrznego. Do zdarzenia doszło 13 września 1944 roku. Wtedy to pilotujący samolot myśliwski P-51 Mustang (osłaniały one amerykańskie formacje bombowe) Amerykanin Shelton zestrzelił Messerschmitta Bf 109 – „białą jedenastkę”. Pilotem, który omal nie został zakłuty widłami przez niemieckich osadników był Karl-Dietrich Schmidt. Przywołując historię zestrzelonego samolotu i nalotów trzeba wspomnieć o Zerlegebetriebe – specjalnym komandzie więźniów w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau, zajmującym się rozbiórką wraków samolotów. Wiele z części zniszczonego lub porzuconego sprzętu wojskowego było później na różny sposób wykorzystywanych w gospodarstwach. Tak właśnie działo się ze zbiornikami na tlen z Boeinga B-17. Po przecięciu na pół i zamontowaniu uchwytu służyły one jako wiadra do wyciągania wody ze studni. Dlaczego jako wiadra? Bo połówki przypominały je kształtem, ponadto wykorzystany do konstrukcji zbiorników materiał nie rdzewiał. Artefakt o wymiarach 30×30 cm, znajdujący się teraz w zbiorach MPMZO jest o tyle ciekawy, że przeleżał nieużywany wiele lat na strychu domu w Babicach koło Oświęcimia. Był naczyniem zapasowym. Stąd jego doskonały stan. Jeśli ktoś z Państwa zna ciekawą historię związaną z bombardowaniami na ziemi oświęcimskiej, albo wie o innych zastosowaniach elementów z zestrzelonych samolotów w życiu codziennym – prosimy o kontakt telefoniczny: 33/447-40-84 lub mailowy: biuro@muzeumpamieci.pl 9 września (czwartek) Muzeum Pamięci Mieszkańców Ziemi Oświęcimskiej organizuje sesję edukacyjną poświęconą alianckim nalotom bombowym i niemieckiej obronie przeciwlotniczej (baterie wokół Oświęcimia). Będą jej towarzyszyć warsztaty modelarskie. Więcej informacji wkrótce na stronie internetowej www.muzeumpamieci.pl   Facebook Twitter Pinterest Print Email

OŚWIĘCIM. Część z bombowca Boeing B-17
OŚWIĘCIM. Część z bombowca Boeing B-17

Nietypowy przedmiot trafił do zbiorów Muzeum Pamięci Mieszkańców Ziemi Oświęcimskiej. To połowa zbiornika na tlen z bombowca Boeing B-17 nazywanego Latającą Fortecą. Część samolotu jest jedną z najbardziej niezwykłych rzeczy spośród tych, pozyskanych przez muzeum w ostatnich miesiącach.

Przypomnijmy, że w drugiej połowie 1944 roku, po kolejnych zdobyczach terytorialnych aliantów we Włoszech, niemiecki zakład IG Farben i wiele innych fabryk na Śląsku znalazły się w zasięgu ciężkich amerykańskich bombowców. Startujące z Włoch samoloty z białymi gwiazdami na skrzydłach zaczęły pojawiać się nad Oświęcimiem.

Jedna z najciekawszych historii związanych z ziemią oświęcimską i Latającymi Fortecami dotyczy B-17 o imieniu własnym „Święty Franciszek”. 17 grudnia 1944 roku samolot ten rozbił się pod Wilamowicami. Miała go zestrzelić niemiecka bateria przeciwlotnicza zlokalizowana w Przecieszynie. Cała załoga zdążyła wyskoczyć na spadochronach, jednak niemiecki żandarm zastrzelił jednego z członków załogi – bardzo młodego sierżanta Alvina Ellina. Po wojnie pochowano go na cmentarzu w Jawiszowicach. W 1947 r., po kolejnej ekshumacji, spoczął w grobie w USA.

We wspomnieniach opublikowanych w „Almanachu Kęckim” nr XV 2011, Karol Mitoraj z Kęt tak wspomina czas nalotów.
Lata 1943-1944 to pojawiające się coraz częściej momenty otuchy i nadziei, że zbliża się koniec naszej udręki. Zaczynają się naloty amerykańskich bombowców, głównie latających fortec. Ich celem są zakłady przemysłowe na Śląsku, zwłaszcza w Kędzierzynie oraz Zakłady Chemiczne w Oświęcimiu. Zawsze podczas przelotu nad nami spadają z góry kłęby pasków z folii aluminiowej lub też innego metalu. Chodziło o zakłócenie ewentualnej radiolokacji samolotu”.

Karol Mitoraj opisuje także następujące zdarzenie z 1944 roku. „Jedyny raz w życiu mogłem obserwować pojedynek myśliwców: niemieckiego i alianckiego. Samoloty przelatywały dużymi łukami z wielką szybkością w powietrznej przestrzeni między Wilamowicami a Andrychowem, oddając co jakiś czas krótkie serie z karabinu maszynowego. Niemiecki samolot zostaje trafiony i lotnik ląduje na spadochronie na polach Bulowic. Pracujący tam niemieccy bauerzy – osadnicy widłami i motykami omal nie zatłukli pilota, uważając go za lotnika amerykańskiego. Nie mieściło się w ich głowach, że strącony mógł zostać niemiecki samolot. Z jakąż satysfakcją i uciechą powtarzaliśmy tę historyjkę”.

Za sprawą Janusza Wróbla – autora książki „Niemieckie ciężkie baterie przeciwlotnicze wokół Oświęcimia 1944-1945” możemy z dużym prawdopodobieństwem poznać więcej szczegółów tego pojedynku powietrznego. Do zdarzenia doszło 13 września 1944 roku. Wtedy to pilotujący samolot myśliwski P-51 Mustang (osłaniały one amerykańskie formacje bombowe) Amerykanin Shelton zestrzelił Messerschmitta Bf 109 – „białą jedenastkę”. Pilotem, który omal nie został zakłuty widłami przez niemieckich osadników był Karl-Dietrich Schmidt.
Przywołując historię zestrzelonego samolotu i nalotów trzeba wspomnieć o Zerlegebetriebe – specjalnym komandzie więźniów w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau, zajmującym się rozbiórką wraków samolotów.

Wiele z części zniszczonego lub porzuconego sprzętu wojskowego było później na różny sposób wykorzystywanych w gospodarstwach. Tak właśnie działo się ze zbiornikami na tlen z Boeinga B-17. Po przecięciu na pół i zamontowaniu uchwytu służyły one jako wiadra do wyciągania wody ze studni. Dlaczego jako wiadra? Bo połówki przypominały je kształtem, ponadto wykorzystany do konstrukcji zbiorników materiał nie rdzewiał. Artefakt o wymiarach 30×30 cm, znajdujący się teraz w zbiorach MPMZO jest o tyle ciekawy, że przeleżał nieużywany wiele lat na strychu domu w Babicach koło Oświęcimia. Był naczyniem zapasowym. Stąd jego doskonały stan.


Jeśli ktoś z Państwa zna ciekawą historię związaną z bombardowaniami na ziemi oświęcimskiej, albo wie o innych zastosowaniach elementów z zestrzelonych samolotów w życiu codziennym – prosimy o kontakt telefoniczny: 33/447-40-84 lub mailowy: biuro@muzeumpamieci.pl


9 września (czwartek) Muzeum Pamięci Mieszkańców Ziemi Oświęcimskiej organizuje sesję edukacyjną poświęconą alianckim nalotom bombowym i niemieckiej obronie przeciwlotniczej (baterie wokół Oświęcimia). Będą jej towarzyszyć warsztaty modelarskie.

Więcej informacji wkrótce na stronie internetowej www.muzeumpamieci.pl

 

Oceń artykuł

2.3/5 (8 ocen)

Komentarze

Bądź pierwszy! Dodaj komentarz do tego artykułu.

Udostępnij artykuł

📧 Subskrybuj nasz newsletter

Otrzymuj najnowsze aktualności z Oświęcimia prosto do swojej skrzynki odbiorczej.

📊 Statystyki Portalu

195
Odwiedziny dzisiaj
2,902
Artykułów
4.3/5
Średnia ocena
10
Źródeł

📈 Trend odwiedzin (7 dni)

Fri
Sat
Sun
Mon
Tue
Wed
Thu
Średnio 154 odwiedzin/dzień

Aplikacja Oświęcimskie

Lokalny portal w Twojej kieszeni

Pobierz na iOS