KĘTY. Nie ma nic do ukrycia. Dni otwarte... w gospodarstwie burmistrza!
Burmistrz Krzysztof J. Klęczar jakiś czas temu zapowiedział, że będzie się ubiegał o reelekcję. W oryginalny sposób dba o dobre relacje z elektoratem. W sobotę zaprosił do swojego gospodarstwa wszystkich zainteresowanych. Wraz z małżonką oprowadzał gości po swoich włościach. Jak donosi Kamila Frysztacka z kęckiego magistratu, podczas tegorocznych dni otwartych gospodarze oprowadzali gości po obejściu, opowiadali o pracy, maszynach i przeróżnych przedmiotach, które używane były dawniej w gospodarstwach, a dziś rzadko można je spotkać. U państwa Klęczarów jest cała masa takich zabytkowych eksponatów. - Większość dzieci nie wie, do czego służą te dziwne dla nich narzędzia, które okazują się być cepem lub strugiem do drewna. Ja staram się tego nie wyrzucać, powoli restaurować i pokazywać do czego służą. Myślę, że to jest cenne, że można to tutaj zobaczyć - podkreślił włodarz. W tym roku w gospodarstwie pojawił się nowy koń – klacz huculska. Została odkupiona od osoby, która nie opiekowała się zwierzęciem we właściwy sposób. - Klacz mieszka teraz u nas. Dużo pracy przed nami, żeby ją ułożyć. Na razie jeszcze boi się ludzi, ale pomalutku dojdziemy do tego, że będzie można na niej też jeździć - mówił burmistrz. Wśród odwiedzających gospodarstwo państwa Klęczarów były liczne rodziny z dziećmi oraz młodzież z drużyn pożarniczych z Kęt i Bulowic. Dzieci jeździły na konikach, karmiły zwierzęta, a gospodarze częstowali gości domowymi wypiekami i pyszną fasolką. - Dzień wcześniej rodzinę burmistrza odwiedziła grupa młodzieży ze Świetlicy Środowiskowej w Kętach. Jak opowiadał gospodarz, dziewięć litrów pysznego żuru zniknęło w mgnieniu oka - relacjonuje Kamila Frysztacka. Była to już druga tego typu inicjatywa zorganizowana przez państwo Klęczarów. Pierwszy raz dni otwarte odbyły się podczas zeszłorocznych wakacji.
Oceń artykuł
Komentarze
Bądź pierwszy! Dodaj komentarz do tego artykułu.