🌊 Soła: 292 cm NORM ↗️ 2.0 cm

System punktów · oswiecimskie.pl

Komentuj artykuły

+2 pkt za komentarz

Zgłaszaj zdarzenia

+5 pkt za zgłoszenie

Oceniaj treści

+1 pkt za ocenę

Wymieniaj nagrody

Bilety, zniżki i vouchery!

Info Brzeszcze Info Brzeszcze IB/ LK
(1)

Jawiszowice. Co radny Pastuszka słyszał o akcji reanimacyjnej „na wsi”

Mają swoje rodziny, pracę, obowiązki. Kiedy rozbrzmiewa syrena alarmowa, rzucają wszystko i jak najszybciej...

Jawiszowice. Co radny Pastuszka słyszał o akcji reanimacyjnej „na wsi”
Jawiszowice. Co radny Pastuszka słyszał o akcji reanimacyjnej „na wsi”
Mają swoje rodziny, pracę, obowiązki. Kiedy rozbrzmiewa syrena alarmowa, rzucają wszystko i jak najszybciej starają się dotrzeć do remizy- wiedzą, że ktoś potrzebuje pomocy, że czyjeś życie może być zagrożone. Tak było i tym razem. 24.01.2018r.-alarm w remizie OSP Jawiszowice rozległ się kilka minut po godzinie 15:00. Zgłoszenie brzmiało dramatycznie- zatrzymanie krążenia, potrzebna pomoc pogotowiu ratunkowemu. Na alarm stawił się komplet ratowników, do samochodu strażackiego szybko wsiadła pełna obsada. Nastąpiło zgłoszenie wyjazdu do Stanowiska Kierowania Komendanta Powiatowego PSP w Oświęcimiu i ekspresowy odjazd. Na miejsce zdarzenia zastęp dotarł dosłownie po kilkunastu sekundach (zdarzenie w bliskiej odległości od remizy). „Z wnętrza wozu widoczna była dramatyczna walka ratowników medycznych o życie starszej kobiety. W chwili naszego przybycia na miejsce zdarzenia, zespół Państwowego Ratownictwa Medycznego z Oświęcimia od ponad 20 minut, prowadził akcję reanimacyjną. W działaniach pomagał im nasz strażak (Grzegorz Smolarek), który był świadkiem zdarzenia i jako pierwszy bez wahania i czekania na pogotowie rozpoczął udzielanie pierwszej pomocy” - mówi Dawid Burzacki, pełniący funkcję Kierującego Działaniami Ratowniczymi podczas tego zdarzenia. Wyznaczeni strażacy-ratownicy przejęli prowadzenie pośredniego masażu serca i oddechu zastępczego. W tym czasie ratownicy medyczni mieli czas na przygotowanie środków farmakologicznych i przekazanie szczegółowych informacji do Skoncentrowanej Dyspozytorni Medycznej w Krakowie. Ze względu na lokalizację miejsca zdarzenia- bliska odległość do budynków przedszkola i szkoły podstawowej, Kierujący Działaniami Ratowniczymi podjął decyzję o zabezpieczeniu miejsca zdarzenia poprzez rozłożenie parawanu ochronnego. Mijały kolejne minuty, ratownicy nie odpuszczali. Po konsultacji z kierownikiem Zespołu Ratownictwa Medycznego, KDR podjął decyzję o zadysponowaniu na miejsce dodatkowego zastępu strażackiego. Powody takiej decyzji były dwa: konieczność zabezpieczenia miejsca dodatkowym parawanem- na wozie bojowym OSP Jawiszowice jest tylko jeden i wsparcie działań resuscytacyjnych ratowników prowadzących akcję. Już po kilku minutach na miejsce zdarzenia dotarł zastęp OSP Brzeszcze. Ochotnicy z Brzeszcz na polecenie KDRa rozłożyli dodatkowy parawan, odgradzając miejsce prowadzenia działań od ogrodzenia pobliskiego przedszkola, w którym odbywała się właśnie uroczystość z okazji Dnia Babci i Dziadka.  Strażacy na zmianę, wspólnie z ratownikami medycznymi, prowadzili czynności ratunkowe, które trwały blisko godzinę. Niestety pomimo wysiłku wszystkich zaangażowanych osób kobiety nie udało się uratować. Bardzo szybko wśród mieszkańców Jawiszowic pojawiły się krzywdzące opinie: „Ludzie mówili, że do jednej poszkodowanej przyjechała karetka i dwa wozy strażackie. Po co tyle? To Ci z karetki sobie nie radzą? Po co aż tylu strażaków?” - mówi Pan Krystian, spotkany na przystanku kilkadziesiąt metrów od miejsca, w którym toczyła się walka o życie. „Takich głosów słyszymy bardzo wiele. Ludzie, którzy nie znają specyfiki naszej służby, bardzo chętnie oceniają nasze działania. Często nie mając pojęcia, o czym mówią” - komentuje Robert Wójcik, dowódca zastępu z OSP Brzeszcze. „Nie żałuję podjęcia decyzji o zadysponowaniu drugiego zastępu do pomocy w prowadzeniu działań. Tutaj walka toczyła się o ludzkie życie. Jeśli komuś nie podobało się, że aż dwunastu strażaków było zaangażowanych w ratowanie ludzkiego życia, to indywidualna sprawa tej osoby. Dla mnie to dodatkowi ludzie, którzy z pełną mocą walczyli o życie czyjejś matki, siostry czy babci. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że zrobiliśmy wszystko, co leżało w naszej mocy” - dodaje Dawid Burzacki. Niestety w dniu 06.02.2018r. na posiedzeniu Komisji Rewizyjnej Rady Miejskiej w Brzeszczach, która dotyczyła bezpieczeństwa publicznego i ochrony przeciwpożarowej, radny Stanisław Pastuszka zadał pytanie Komendantowi Gminnemu Ochrony Przeciwpożarowej i Przeciwpowodziowej, Pani Danucie Bułce-Morończyk: „Zapytano mnie o tę sprawę w kontekście przypadku, w którym zmarła kobieta (zdarzenie opisane wyżej- przyp.red.). Nie chcę nikogo oskarżać, bo nie ma pewności, czy ten sprzęt by ją uratował. W zapytaniu wskazano, jakoby sprzęt OSP Jawiszowice był niesprawny, a wezwana OSP Brzeszcze miała go mieć w innym samochodzie. Chcę zapytać, czy taki przypadek jest możliwy i czy był zgłoszony”- zapytał Radny Pastuszka podczas posiedzenia Komisji Rewizyjnej.  Pani Danuta Bułka-Morończyk, odpowiedziała, że nie zna dokładnie sprawy, ale jest przekonana, że sprzęt znajdujący się na wyposażeniu jednostek OSP, szczególnie tych włączonych do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego, sprzęt, który służy do ratowania życia, jest sprawny i na bieżąco kontrolowany. Radny Pastuszka, zapytany o źródło takich informacji, w rozmowie ze strażakami powiedział: „Tak słyszałem na wsi”. „Odnosząc się do słów-pytania radnego Pastuszki: W momencie przybycia na miejsce zastępów OSP, medyczne czynności ratunkowe z użyciem profesjonalnego defibrylatora, wykonywali ratownicy medyczni ZRM z Oświęcimia. Nie było potrzeby używania sprzętu ratowniczego, który jest sprawny i znajduje się na wyposażeniu wozów bojowych OSP Jawiszowice i OSP Brzeszcze. Następnym razem, jeśli tylko ma Pan jakieś wątpliwości, proszę zwrócić się do naczelnika danej jednostki, który jednoosobowo dowodzi daną Jednostką Operacyjno-Techniczną OSP, a z pewnością udzieli szczegółowych wyjaśnień. W końcu każdemu z nas zależy na opinii radnych – to oni decydują o każdej złotówce przeznaczonej w Gminie Brzeszcze na ratowanie życia przez strażaków - ochotników”- podsumowuje Dawid Burzacki, Kierujący Działaniami Ratowniczymi. W wyjaśnienie sprawy zarzutów, które publicznie podniósł radny Pastuszka, włączył się również naczelnik OSP Brzeszcze Pan Adrian Walczyk. „Jak tylko dostałem informacje, że takie plotki krążą w Urzędzie Gminy, to natychmiast zadzwoniłem do radnego Pastuszki. Wytłumaczyłem Panu Pastuszce, że strażacy sprzęt, który służy do ratowania życia mieli na samochodzie, ale ze względu na to, że reanimacja była już prowadzona- nie było potrzeby używania naszego sprzętu. Radny w rozmowie ze mną nie chciał powiedzieć od kogo uzyskał nieprawdziwe informacje”- mówi Adrian Walczyk, naczelnik OSP Brzeszcze. Tym razem Pana radnego Pastuszki tam nie było… Web SoftPodziel się
Źródło: Info Brzeszcze Info Brzeszcze

Oceń artykuł

4.0/5 (1 ocena)

Komentarze

Bądź pierwszy! Dodaj komentarz do tego artykułu.

Udostępnij artykuł

📧 Subskrybuj nasz newsletter

Otrzymuj najnowsze aktualności z Oświęcimia prosto do swojej skrzynki odbiorczej.

📋 Zapisując się, zgadzasz się na naszą politykę prywatności.

📊 Statystyki Portalu

207
Odwiedziny dzisiaj
3,344
Artykułów
4.3/5
Średnia ocena
9
Źródeł

📈 Trend odwiedzin (7 dni)

Mon
Tue
Wed
Thu
Fri
Sat
Sun
Średnio 174 odwiedzin/dzień