OŚWIĘCIM. Prezydencki wyścig (na placu) Pokoju. "Oni muszą się stamtąd wynieść"
Kampanio, trwaj wiecznie. Pretendenci do fotela prezydenta Oświęcimia po medialnych publikacjach wzięli sobie do serca, co prawda zapewne tylko na czas wyborów, narastający od miesięcy, a może i lat, problem z patologią, którą obsiadła bez skrępowania plac Pokoju. Dziś rano postawiona do pionu - zapewne przez włodarza - komendant Straży Miejskiej w przesłanym mediom materiale wyliczała, ileż to kontroli i interwencji podległe jej służby zrobiły, by poradzić sobie (?) z pijanymi i wulgarnymi obszczymurkami notorycznie okupującymi ławki na placu Pokoju. Po południu starosta, kandydat na prezydenta Oświęcimia, zwołał spotkanie z udziałem powiatowej Policji. Oczywiście także w sprawie uciążliwych bywalców placu Pokoju. Jak czytamy na stronie starostwa, "w trosce o bezpieczeństwo mieszkańców oraz ład i porządek na Placu Pokoju w Oświęcimiu, który w ostatnim czasie jest zakłócany przez „libacje alkoholowe”. - Zbigniew Starzec stanowczo podkreśla, że nie zgadza się na sytuację, żeby w „sercu” miasta Oświęcimia, w centralnym punkcie osiedla „Chemików” odbywały się „libacje alkoholowe” - czytamy w materiale starostwa. - Trzeba doprowadzić do sytuacji, w której osoby nadużywające alkoholu nie będą się czuły swobodnie w tym miejscu, nie można im pobłażać, należy zwiększyć liczbę patroli, być może zainstalować dodatkowy monitoring. Oni muszą się stamtąd wynieść - mówił podczas spotkania starosta oświęcimski. - W tym roku mieliśmy 11 zgłoszonych interwencji, były też 3 zgłoszenia na Krajową Mapę Zagrożeń, co oznacza że problem jest realny. Teren codziennie monitorują dzielnicowi. Wprowadzimy również dodatkowe kontrole tego miejsca w postaci „niezapowiedzianych” patroli - stwierdził podczas spotkania Robert Chowaniec, Komendant Powiatowy Policji w Oświęcimiu.
Oceń artykuł
Komentarze
Bądź pierwszy! Dodaj komentarz do tego artykułu.