„Tak dobrego wyniku się nie spodziewałem” – przyznaje szczerze Paweł Wójcik, najlepszy biegacz spośród brzeszczan, biorących udział w ‘Biegu o Złote Gacie’, trzeci w ogólnej klasyfikacji wyścigu. Młody sportowiec opowiedział nam o szczegółach przygotowań, tajnikach biegowych treningów i ciągłej walce o poprawę osiągów i wyników. Portal InfoBrzeszcze.pl: Trzecie miejsce w biegu, tytuł najlepszego brzeszczańskiego biegacza… Brzmi dumnie! Paweł Wójcik - Ba! Odkąd cztery lata temu zacząłem biegać, cały czas miałem chrapkę na ten tytuł. Tytuł najlepszego biegacza z Brzeszcz cieszy. Jeszcze bardziej cieszy trzecie miejsce w ogólnej klasyfikacji open. Nie spodziewałem się… Jak zacząłeś swoją przygodę z bieganiem? - Biegam od ponad czterech lat. A zaczęło się dość niewinnie, bowiem od zakupu butów o biegania. Już sam wybór był wówczas mocno amatorski, gdyż do biegania po asfalcie wybrałem buty typowo w góry… Ale co tam! Takie to już początki…. Z edycji na edycję pniesz się coraz wyżej. Co przyczyniło się do Twojego sukcesu? Lepsze przygotowanie, większe doświadczenie? - Co roku udaje mi się poprawić swój czas na trasie ‘Złotych Gaci’. To dla mnie jeden z najważniejszych startów w roku. Jest to także jeden z pierwszych w sezonie, więc ciężko powiedzieć, w jaki konkretny czas celować. No właśnie - sam bieg o ‘Złote Gacie’ to dla Ciebie jeden z najważniejszych biegów. Walczysz przecież na swoim terenie… - Co tu dużo mówić - u siebie zawsze jest największa presja. Tu muszę starać się najbardziej! Konkurencja była silna . Poziom uczestników wzrasta? - Wspominając zeszłoroczne wyniki po 35 minut, przyznać trzeba, że w tej edycji nie było wielu „ścigaczy”. Było za to wielu, którym udało się złamać upragnioną barierę 40 minut. Im należą się serdeczne gratulacje. A sama trasa? Jak oceniłbyś jej poziom trudności? - Trasa przygotowana w sam na pobicie życiówki, no i przetarcie się po zimie. Pierwsze dwa kilometry ostro z górki, więc trzeba się hamować, żeby nie skończyć za szybko. Trzeci lekko pod górkę, ale wtedy jest jeszcze w zanadrzu moc w nogach. Następnie, do szóstego kilometra znów lekki zbieg, zakręty, dziury. Potem walka, by dotrwać do dziewiątego, pokonać ostatni, półkilometrowy podbieg i szykować się do mety. Choć większość trasy stanowią nieasfaltowane drogi boczne, według mnie trasa jest naprawdę szybka. Jak wygląda fachowy, biegowy trening? - Mistrzem treningu nie jestem – przyznaję. Robię 2-3 jednostki treningowe w tygodniu z serii tych mocniejszych, reszta to zwykle luźne truchtanie... Dostosowujesz trening pod własne potrzeby… - W tym roku podczas treningów wybrałem własną strategię: trenowałem według swoich chęci i sił. Przy zmęczeniu ćwiczyłem nieco luźniej. Na „gazie” biegałem ostrzej. Być może to przyczyniło się do finalnego sukcesu. Z roku na rok coraz efektywniej poznaje swój organizm i potrafię się lepiej przygotować. Co poza samymi biegami wchodzi w trening? - Trening biegowy to na pewno nie samo bieganie. Regeneracja przede wszystkim! Wszelkiego rodzaju masaże, sauny, no i oczywiście trening siłowy. Co ciekawe bieganie nie wzmacnia mięśni. Żeby być mocnym w każdym aspekcie późniejszego wyścigu, wcześniej trzeba się wzmacniać w wielu elementach. Dzięki solidnym, ogólnym przygotowaniom byłem trzeci, nie czwarty. Zawodnik za mną „wymiękł” na ostatnim podbiegu i stracił swoją szansę. Działasz w lokalnej grupie miłośników biegania ‘Speed Team Brzeszcze’. Sporo mamy tutaj biegaczy? - Oczywiście! Nasza grupa jest najlepsza i najbardziej liczna. W samych Brzeszczach biegaczy jest całkiem sporo. Dostrzec ich można szczególnie rankiem, na wałach lub wzdłuż jezdni, na chodnikach. Wszystkich naszych biegaczy zapraszamy do wspólnych treningów! Najbliższe biegowe plany? - W kwietniu treningowy start w ‘Biegu dla Miłosza’ w Tychach, nieco później ‘Bieg Korfantego’ w Katowicach, gdzie z każdą edycją staram się poprawiać swój czas. Planuje także stawić się na wielu innych biegach, bo tych przecież w sportowym kalendarzu jest naprawdę sporo. Web SoftPodziel się