🌊 Soła: 256 cm ✅ NORM ↘️ 1.0 cm

System punktów · oswiecimskie.pl

Komentuj artykuły

+2 pkt za komentarz

Zgłaszaj zdarzenia

+5 pkt za zgłoszenie

Oceniaj treści

+1 pkt za ocenę

Wymieniaj nagrody

Bilety, zniżki i vouchery!

Fakty Oświęcim Fakty Oświęcim • •

Cała nieprawda o zdarzeniach z Grojca - FILM

Byliśmy na miejscu od godziny 18.30 w niedzielę do godziny 1 w poniedziałek. Obserwowaliśmy i uwiecznialiśmy to wszystko, co działo się przy…Zobacz więcej

Cała nieprawda o zdarzeniach z Grojca - FILM
Cała nieprawda o zdarzeniach z Grojca - FILM
Byliśmy na miejscu od godziny 18.30 w niedzielę do godziny 1 w poniedziałek. Obserwowaliśmy i uwiecznialiśmy to wszystko, co działo się przy grojeckiej świątyni i w niej samej. Weszliśmy wszędzie tam, gdzie drzwi przed mediami stały otworem. Biskup Roman Pindel, ordynariusz bielsko-żywiecki, przyjechał do Grojca o godzinie 19. Czekał na niego ponadtrzytysięczny tłum wiernych protestujących przeciwko odwołaniu księdza Józefa Zborka z urzędu proboszcza parafii św. Wawrzyńca w Grojcu. Ks. Zborek był tam proboszczem przez 29 lat. Parafianie oraz mieszkańcy okolicznych miejscowości, licznie uczęszczający do grojeckiej świątyni, swoim tłumnym przybyciem pokazali, kim jest dla nich ksiądz Józef i jak bardzo nie zgadzają się z decyzją biskupa. Biskup Pindel po przyjeździe poszedł na zamknięte dla innych spotkanie z radą parafialną. Ludzie na zewnątrz modlili się i śpiewali pieśni religijne. Gdy spotkanie przedłużało się, wierni zaczęli się niecierpliwić. Po półtorej godziny emocje były coraz mocniejsze. Ostatecznie o godzinie 20.50 pojawiła się informacja, że rozmowy biskupa z radą potrwają jeszcze maksymalnie pół godziny. I rzeczywiście, około godziny 21.20 biskup Pindel i towarzyszący mu księża oraz członkowie rady parafialnej zeszli z poddasza i przez zakrystię weszli do kościoła, gdzie trwała adoracja Najświętszego Sakramentu.  „Oświadczenie kurii: Ks. Biskup podszedł do mikrofonu przy ołtarzu. Podziękował za modlitwę. Nie zdążył powiedzieć nic więcej, ponieważ do kościoła wtargnął agresywny tłum osób wykrzykujących przekleństwa”. To nie zgadza się z tym, co obserwowaliśmy. Po wiadomości, że biskup jest już w świątyni, do jej wnętrza weszło ponad sto osób, które zmieściły się w tylnej i bocznej części kościoła. Pozostali stali na zewnątrz. Po adoracji hierarcha stanął za ołtarzem. Podziękował za modlitwę i poinformował, że komunikat w sprawie byłego już proboszcza kuria wyda w poniedziałek. Wierni zaczęli klaskać i krzyczeć: „Dzisiaj, dzisiaj, dzisiaj”. Nie było żadnych wulgaryzmów ani wyzwisk czy aktów agresji. Biskup nie poczekał, aż ludzie się uspokoją, tylko odszedł od ołtarza i poszedł do wyjścia. „Oświadczenie kurii: W celu uniknięcia zbezczeszczania świątyni i ratowania swojego bezpieczeństwa Ksiądz Biskup z kilkoma kapłanami poszedł do zakrystii kościoła i chciał wyjść na zewnątrz. Tam spotkał kolejny tłum agresywnych osób. Zaczęli krzyczeć, przeklinać, ciągnąć za ręce – szarpali ks. Biskupem, ks. Markiem Studenskim i ks. Stanisławem Morawą. Wepchnęli grupę kapłanów z Księdzem Biskupem z powrotem do kościoła. Tam odgrodzono drogę grupie kapłanów. Wiele osób wykrzykiwało pytania, naprzemiennie z przekleństwami i agresywnymi zdaniami. Trwało to kilkanaście minut aż do przybycia policji, która zaprowadziła grupę kapłanów do pomieszczenia przykościelnego”. Nie widzieliśmy żadnych zachowań, które wskazywałyby na próbę zbezczeszczenia świątyni przez wiernych. Do momentu wyjścia biskupa na zewnątrz nie widzieliśmy też sytuacji zagrażającej jego bezpieczeństwu. Patrzyliśmy na to z bliska. Faktem jest, że już na zewnątrz tłum naparł na biskupa Pindla i towarzyszących mu kapłanów, nie pozwalając im przejść do samochodu. Ordynariusza odepchnęła młoda kobieta, jednak to hierarcha chwycił ją za rękę, w którym miała smartfon. Natomiast starszy mężczyzna zaczął szarpać biskupa i szamotać się z księżmi. Po tych rękoczynach księża wrócili do budynku. Zakrystię i korytarz wypełnili kapłani, członkowie rady parafialnej, ministranci i lektorzy oraz dziennikarze. Ludzi z zewnątrz do budynku weszło kilkanaścioro. Dwie lub trzy osoby nie zachowały spokoju, krzycząc, atakowały biskupa Pindla. Zadawały też pytania niezwiązane ze sprawą księdza Józefa Zborka. Padły również przekleństwa. Nawet dziennikarze mieli problem, by przebić się przez krzyki z pytaniami, na które i tak nie otrzymali odpowiedzi. Przez kilkanaście minut biskup Roman Pindel z osobami towarzyszącymi stał w korytarzu i w milczeniu słuchał zarówno licznych pytań dziennikarzy, jak i zarzutów ze strony kilkorga wiernych. Na miejsce przyjechali policjanci, którzy wraz z kapłanami poszli do salki parafialnej. Tam spędzili około 2,5 godziny. W międzyczasie funkcjonariusze wezwali wsparcie. Kilkoro negocjatorów z komendy wojewódzkiej policji oraz mundurowi z oddziałów prewencji wyruszyli z Krakowa do Grojca. Około godziny 0.30 biskup w otoczeniu policjantów wyszedł do ludzi, których na miejscu pozostało około pięciuset. „Oświadczenie kurii: W obecności negocjatorów z Małopolskiej Policji Ksiądz Biskup wyszedł do osób zgromadzonych przed kościołem i wyjaśnił, że decyzja odwołania proboszcza potwierdzona przez Stolicę Apostolską jest ostateczna. Ze względu na ochronę prywatności księdza Józefa Zborka o przyczynach odwołania może poinformować tylko sam Zainteresowany”. W tym akapicie nie ma żadnego przekłamania. Biskup Pindel sprzed wejścia do zakrystii odpowiedział też na kilka pytań wykrzyczanych przez rozsierdzonych wiernych, wciąż stojących przed kościołem. Policyjna negocjatorka usiłowała studzić emocje. Bezskutecznie. Kapłani z policjantami wrócili do budynku, przeszli do drugiego z bocznych wejść. Po chwili dało się zauważyć biegnących mundurowych, pomiędzy którymi w stronę jednego z licznych radiowozów biegł biskup Roman Pindel. Funkcjonariusze wsadzili hierarchę do tzw. kabaryny, czyli radiowozu typu furgon, i odjechali w kierunku Góry Grojeckiej. Towarzyszący ordynariuszowi kapłani spokojnie przeszli do drugiej kabaryny, która z kapłanami na pokładzie pojechała w tę samą stronę. Trzeci radiowóz na chwilę zablokował drogę, by nikt nie pojechał za wcześniejszymi. Do wiernych zgromadzonych jeszcze, mimo tak późnej pory, przed kościołem św. Wawrzyńca, dotarła wiadomość o ewakuacji biskupa. Oni sami głośno nazywali ją ucieczką. Przed godziną 1 przy świątyni stało już tylko około 20 osób. Oświadczenie kurii bielsko-żywieckiej pojawiło się na stronie internetowej o godzinie 2.30. Na miejscu wydarzeń w Grojcu były redakcje Faktów Oświęcim, TVN24, Oświęcim112.pl, Gazety Krakowskiej, 24Kety.pl i Polskiej Agencji Prasowej. Tymczasem od rana w ogólnopolskich mediach ukazują się relacje z wydarzeń w Grojcu, opierające się głównie na oświadczeniu kurii diecezjalnej.  W efekcie powielają również zawarte w nim stwierdzenia, których nie potwierdzają nasze obserwacje z miejsca wydarzeń. Z relacji tych może wynikać, że kościelnego hierarchę zaatakowała agresywna tłuszcza. Do fizycznego ataku rzeczywiście doszło, ale dopuściła się go jedna osoba. Jej zachowania nie można przypisywać ponadtrzytysięcznemu zgromadzeniu. To cała nieprawda o wydarzeniach z Grojca. Pogłośnij suwakiem z lewej strony

Oceń artykuł

0.0/5

Komentarze

Bądź pierwszy! Dodaj komentarz do tego artykułu.

Udostępnij artykuł

📧 Subskrybuj nasz newsletter

Otrzymuj najnowsze aktualności z Oświęcimia prosto do swojej skrzynki odbiorczej.

📊 Statystyki Portalu

199
Odwiedziny dzisiaj
3,500
Artykułów
4.4/5
Średnia ocena
9
Źródeł

📈 Trend odwiedzin (7 dni)

Tue
Wed
Thu
Fri
Sat
Sun
Mon
Średnio 194 odwiedzin/dzień