Paulina Certa pochodzi z Oświęcimia. Dziś mieszka w Warszawie, prowadzi własną działalność związaną z nauką pływania, jest mamą dwóch synów i nadal pozostaje mocno związana ze sportem. Bieganie pojawiło się w jej życiu jeszcze w czasie kariery pływackiej, jako uzupełnienie treningów. Po zakończeniu kariery sportowej w 2016 roku zaczęła szukać nowego celu. „Postanowiłam przygotować się do maratonu, co wymagało ode mnie systematycznej pracy i zupełnie nowej motywacji. Tak rozpoczęła się moja przygoda z bieganiem, które z czasem stało się ważną częścią mojego życia” - mówi Paulina Certa. Wojtka poznała w 2015 roku podczas treningów pływackich. Osoby z niepełnosprawnościami trenowały wtedy na sąsiednim torze. Później spotykali się także w akademiku, a znajomość przerodziła się w wieloletnią przyjaźń. Pomysł wspólnego biegania pojawił się około trzech lat temu, kiedy Wojtek zakończył karierę sportową i szukał możliwości dalszej aktywności już jako sportowiec amator. Paulina również była wtedy na etapie powrotu do formy po drugim porodzie. „Nasze pierwsze treningi, nawet na dystansie pięciu kilometrów, były wymagające. Ja również wracałam wtedy do formy po drugim porodzie i szukałam motywacji do ruchu” - wspomina Paulina. Z czasem pojawiły się kolejne wyzwania. W 2024 roku Wojtek zdobył tytuł mistrza Polski w paratriathlonie, a Paulina była jego przewodniczką. Razem przepłynęli 450 metrów, przejechali 21 kilometrów tandemem i przebiegli pięć kilometrów. Na trasie Paulina informuje Wojtka o przeszkodach, zmianach nawierzchni, zakrętach i sytuacji wokół nich. Oboje muszą także odpowiednio reagować na innych zawodników. „Przede wszystkim opiera się to na zaufaniu, dobrej komunikacji i wzajemnym zrozumieniu. Z Wojtkiem trenujemy już tak długo, że nasze tempo, sposób poruszania się i poczucie bezpieczeństwa stały się czymś naturalnym” - mówi Paulina Certa. Najwięcej trudności pojawia się w tłumie, bo para potrzebuje więcej przestrzeni niż pojedynczy biegacz, a inni uczestnicy nie zawsze słyszą komunikaty. Przed Maratonem Warszawskim Paulina zmagała się z infekcją i dopiero wracała do pełni sił. Wojtkowi z kolei na trasie dokuczały problemy żołądkowe. Dodatkowo na starcie znaleźli się w niewłaściwej strefie, co utrudniło im bieg w pierwszej części dystansu. „Najtrudniejsze było dostosowanie tempa i pokonanie kryzysów, które pojawiały się na trasie” - mówi Paulina. Po ponad 20 kilometrach Wojtek nie był już w stanie przyjmować żeli energetycznych ani bananów. Oboje musieli zwolnić, a wysiłek stawał się coraz większy. Szczególny moment przyszedł na 32. kilometrze. Czekali tam rodzice Wojtka, jego żona, teściowie Pauliny, jej mąż, dzieci i przyjaciele. „Byliśmy już bardzo zmęczeni, ale ich obecność dodała nam sił, by dotrzeć do mety” - mówi Paulina. Ostatecznie ukończyli maraton w czasie 3 godz. 57 min 40 sek. Po przekroczeniu mety emocje mieszały się z bólem i zmęczeniem. „Pierwsza myśl, która pojawiła się u nas tuż po przekroczeniu mety, brzmiała: «Nigdy więcej!»” - wspomina Paulina. Wojtek również podkreśla, że ten start zostanie z nimi na długo. „To była kolejna przygoda, którą będziemy wspominali latami, pełna ekscytacji, bólu, ambicji i zdarzeń niespodziewanych od startu do mety” - napisał po biegu. Nie zabrakło też humoru. „Biegniemy dalej. No może dopiero jak powróci pełna władza w nogach” - dodał Wojtek. Wspólne bieganie nie kończy się na kolejnych startach. Paulina i Wojtek współtworzą Stowarzyszenie Ruch do Zmian. Pomysł pojawił się wtedy, gdy po zakończeniu kariery sportowej Wojtek zaczął szukać możliwości dalszej aktywności i okazało się, że takich inicjatyw jest niewiele. „Uważamy, że ruch łączy ludzi i że żadna zmiana nie nastąpi, jeśli sami nie wykonamy pierwszego kroku. Stąd właśnie nazwa Ruch do Zmian” - wyjaśnia Paulina. Stowarzyszenie prowadzi zajęcia dla osób niewidomych i niedowidzących, rozwija sekcję rugby na wózkach RDZ Tornado, organizuje biegi integracyjne i wspólne wyjazdy. We wrześniu uczestnicy wyjechali w Góry Świętokrzyskie, gdzie osoby niewidome i niedowidzące pokonały łącznie 20 kilometrów wymagającej trasy. W planach jest także rozwój sekcji pływackiej. „Chcemy, aby sport był dla wszystkich dostępny i aby nikt nie musiał rezygnować z aktywności tylko dlatego, że brakuje mu odpowiedniego wsparcia” - podkreśla Paulina. Paulina przyjechała do Warszawy na studia. Wcześniej trenowała w Oświęcimiu razem ze swoim przyszłym mężem, który wyjechał do stolicy dwa lata wcześniej. Po zakończeniu kariery pływackiej zaczęła prowadzić treningi dla dzieci i młodzieży w Legia Swimming Schools. Z czasem została menedżerką, członkinią zarządu, a następnie właścicielką firmy. Dziś sport nadal jest obecny w jej życiu zawodowym, rodzinnym i społecznym. Maraton z Wojtkiem był kolejnym etapem tej drogi. Nie tylko sportowym wynikiem, ale także przykładem tego, jak wiele można zrobić, kiedy obok jest druga osoba.