Policjanci zatrzymują tygodniowo w powiecie oświęcimskim od kilku do kilkunastu pijanych kierowców pojazdów mechanicznych i niemechanicznych. Powiatów ziemskich w Polsce jest 314. Do tego 66 miast na prawach powiatu. Nie trzeba być mocnym w matematyce, by zorientować się, ilu kierowców na podwójnym gazie wpada w ręce policjantów. A to tylko część tych, którzy pozwalają sobie na jazdę po pijanemu i stwarzanie wielkiego zagrożenia w ruchu drogowym. Mundurowi z Komisariatu Policji w Kętach patrolowali akurat Nową Wieś. Na ulicy Kolbego dostrzegli BMW, którego kierowca jechał zygzakiem. Dali mu znak do zatrzymania. Kierowca pojechał jednak dalej. Wówczas włączyli w radiowozie sygnały świetlne i dźwiękowe, po czym pomknęli za nim. Ścigany samochód wjechał na posesję. Zza kierownicy wyskoczył mężczyzna, który usiłował uciekać pieszo. Policjanci z kęckiej patrolówki byli jednak szybsi. 47-letni mieszkaniec gminy trafił do komisariatu. Miał dwa promile alkoholu w organizmie. Okazało się też, że nie ma uprawnień do kierowania samochodem. Drogowemu złoczyńcy za jazdę po pijanemu grozi kara do trzech lat więzienia, co najmniej trzyletni zakaz prowadzenia pojazdów i przepadek samochodu na poczet przyszłej kary finansowej. Niezatrzymanie się do kontroli drogowej jest zagrożone karą do pięciu lat w odosobnieniu, a jazda bez uprawnień wysoką grzywną. Pod numer alarmowy 112 zadzwonił pracownik stacji paliw w Zatorze. Zgłosił, że kompletnie pijany mężczyzna porzucił na stacji Volkswagena, którym przyjechał, i wziął nogi za pas. Oficer dyżurny Komendy Powiatowej Policji (KPP) w Oświęcimiu zlecił poszukiwania podejrzanego kilku patrolom. Już po chwili mundurowi z zatorskiego komisariatu dostrzegli osobnika, który rysopisem przypominał poszukiwanego. Zatrzymali 37-letniego mieszkańca gminy i przewieźli go do miejscowej siedziby policji. Pierwsze badanie stanu trzeźwości wykazało dwa promile alkoholu w organizmie mężczyzny. Kolejne pozwolą biegłemu sądowemu określić, kiedy zatrzymany pił alkohol - przed tym, jak usiadł za kierownicę, czy może już po porzuceniu samochodu. Nie tylko zmotoryzowani jeżdżą po pijanemu. Wśród promilentów są bowiem także rowerzyści. 45-latek z Osieka jechał ulicą Główną przez swoją miejscowość. Wydmuchał w alkotester dwa promile. Z kolei na ulicy Topolowej w Przeciszowie wpadł 26-letni mieszkaniec gminy. Jego wynik to 2,4 promila. „Za jazdę rowerem w stanie nietrzeźwości, czyli powyżej pół promila, grozi mandat karny w wysokości 2500 złotych. W przypadku stworzenia zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym, jeżeli sprawa trafi do sądu, grozi grzywna nawet do 5 tysięcy złotych albo kara aresztu. Sąd może także orzec zakaz prowadzenia pojazdów innych niż mechaniczne na okres od 6 miesięcy do 3 lat” - tłumaczy aspirant sztabowa Małgorzata Jurecka, oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji w Oświęcimiu. Policjanci, a wraz z nimi Fakty Oświęcim, od lat zachęcają kierowców, by w razie wątpliwości co do swojego stanu trzeźwości korzystali z samoobsługowych bezpłatnych alkomatów dostępnych w jednostkach policji. Takie urządzenia znajdują się w Komendzie Powiatowej Policji w Oświęcimiu oraz w komisariatach w Brzeszczach, Chełmku, Kętach i Zatorze. Każdy kierowca może samodzielnie sprawdzić stan trzeźwości, zanim wsiądzie za kierownicę.