Fakty Oświęcim
•
•
Andrzej Rzycki
Horror. Biało-niebiescy meldują wykonanie zadania
Takie mecze wspomina się latami. Ćwierćfinałowa rywalizacja oświęcimsko-toruńska była najbardziej wyrównana ze...
Takie mecze wspomina się latami. Ćwierćfinałowa rywalizacja oświęcimsko-toruńska była najbardziej wyrównana ze wszystkich par. O losach awansu do półfinału decydowało dzisiejsze, siódme starcie rozgrywane w hali lodowej przy Chemików. Podopieczni Roberta Kalabera nie mieli problemów z presją i od początku sprawiali lepsze wrażenie. Czuli się pewnie na lodzie, co potwierdziło szybkie trafienie ukraińskiego napastnika - Ołeksandra Peresunki. Grający między słupkami toruńskiej bramki - Anton Svensson był przesłonięty i przepuścił strzał oddany z międzybulikowej strefy. Później błąd popełnił Andrij Denyskin (KH Energa). Były gracz Unii faulował w niegroźnej sytuacji i musiał odpocząć na ławce kar. Ten okres bezlitośnie wykorzystali gospodarze. Precyzyjnym uderzeniem w okienko popisał się Ville Heikkinen. Już przed meczem było wiadomo jak ważne będzie otwierające 20 minut, a pierwsza tercja przebiegała wedle oświęcimskiego scenariusza. Druga odsłona była zdecydowanie bardziej wyrównana. „Stalowe Pierniki” poczuły krew w momencie wyrównującego trafienia. Goście zdołali wykorzystać grę w przewadze (na ławce Ołeksandr Peresunko). Po strzale Illi Korenczuka krążek sprytnie trącił Dienis Fjodorovs. Chwilę później Unia powinna odzyskać dwubramkowe prowadzenie, ale Michał Kusak przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem. Druga tercja zakończyła się w... 35 minucie. Problemy z lodem sprawiły, że brakujące minuty dograno już po przerwie. Bezsensowny faul Miki Partanena sprawił, że na początku trzeciej tercji torunianie grali w przewadze. Wykorzystali ten okres za sprawą Rusłana Baszyrowa, który przymierzył pod poprzeczkę. Wszystko zaczynało się zatem od początku. Podrażniona Unia kręciła Toruniem w ich tercji, ale niewiele z tego wynikało. Na niespełna 2 minuty przed końcem na ławkę kar powędrował Mikołaj Syty i Unia stanęła przed ogromną szansą zadania decydującego ciosu. Nie udało się i potrzebna była dogrywka trzech na trzech. Podczas dodatkowego czasu gola na wagę awansu do półfinału strzelił Reece Scarlett i cały Oświęcim oszalał ze szczęścia. Kibice wychodzący z hali ocierali pot z czoła. To był horror z happy endem. Unia Oświęcim - KH Energa Toruń 3:2 po dogrywce (2:0, 0:1, 0:1, 1:0) Bramki: 1:0 Peresunko (Partanen, Olsson Trkulja) 6.05, 2:0 Heikkinen (Soderberg, Olsson Trkulja) 8.41, 2:1 Fjodorovs (Korenczuk, Jaworski) 24.16, 2:2 Baszyrow (Lewandowski, Denyskin) 45.03, 3:2 Scarlett (Galant) 67.37. Sędziowali: Krzysztof Kozłowski, Bartosz Kaczmarek (główni), Michał Żak, Łukasz Sośnierz (liniowi). Kary: 6 i 4 minuty. Widzów: 3000. Stan play-off: 4:3 dla Unii Oświęcim i awans do półfinału. Unia: Lundin - Soderberg, Makela, Partanen, Olsson Trkulja, Peresunko - Morrow, Scarlett, Rac, Heikkinen, Ahopelto - Kubes, Matthews, Petras, D. Tyczyński, Moutrey - Prokopiak, Mościcki, Krzemień, Galant, Kusak. Trener: Robert Kalaber. Oświęcimianie wygrali w decydującym spotkaniu ze „Stalowymi Piernikami” po dogrywce i zagrają w półfinale Polskiej Hokej Ligi. Fot. Aleksandra Hołowiejczuk
Źródło:
Fakty Oświęcim
Oceń artykuł
/5
( ocen)
Komentarze
Dodaj swój komentarz
Pozostało: znaków
Pozostało: znaków
Przesuń suwak w prawo, aby odblokować
Weryfikacja zakończona pomyślnie!
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Ładowanie komentarzy...