🌊 Soła: 259 cm NORM ➡️ stab.

Najnowsze aktualności z Oświęcimia i powiatu oświęcimskiego

sobota, 21 lutego 2026 |
Fakty Oświęcim Jola Wodniak

Miejska melancholia, czyli trzecie dyktando w Oświęcimiu - FILM, FOTO

W auli św. Wawrzyńca w Galerii Książki w Oświęcimiu uczestnicy zmierzyli się z trzecią edycją oświęcimskiego...

Miejska melancholia, czyli trzecie dyktando w Oświęcimiu - FILM, FOTO
Miejska melancholia, czyli trzecie dyktando w Oświęcimiu - FILM, FOTO
W auli św. Wawrzyńca w Galerii Książki w Oświęcimiu uczestnicy zmierzyli się z trzecią edycją oświęcimskiego dyktanda. Biblioteka zaprosiła pełnoletnich mieszkańców miasta i powiatu, a na sali obowiązywały jasne zasady, bez telefonów i bez podpowiedzi, z numerami identyfikacyjnymi zamiast nazwisk. Tekst dyktanda nosił tytuł „Miejska melancholia” i od pierwszych zdań stawiał dość wysoko poprzeczkę. Autor dyktanda poprowadził uczestników przez opis miasta, w którym pojawiły się słowa i zwroty łatwe do potknięcia, między innymi "rozhowory", "huncwoty", „późnojesienne”, „rachitycznymi”, "blamaż", „chrzęściły”, „chropowaty”, „reymontowskich Lipcach” czy „safandułowatą”.  Kłopotów mogła narobić też interpunkcja w dłuższych zdaniach i wstawki stylizowane, takie jak „ejże”, „azaliż” i „ganc egal”. Organizatorzy zapowiedzieli ocenę podwójną, czyli ortografii i interpunkcji.  „Jury oceni zarówno ortografię, jak i interpunkcję” - informują organizatorzy. Regulamin dopuszcza też dogrywkę, jeśli kilka osób uzyska identyczny wynik. Dyktando biblioteka połączyła ze spotkaniem literackim. Po konkursie uczestnicy mogli zostać na rozmowie o języku poezji współczesnej z dr. Jakubem Kornhauserem, poetą, tłumaczem, eseista, redaktorem, krytykiem literackim i literaturoznawcą.  Poniżej publikujemy treść dyktanda. Profesor po przeczytaniu całości dyktował w tempie, dopasowanym do uczestników. Zwycięzców poznamy początkiem przyszłego tygodnia. Pogłośnij suwakiem z lewej strony W dżdżyste, późnojesienne popołudnie września dwa tysiące dwudziestego trzeciego roku przemierzałem labirynt półmrocznych alei, wysadzanych rachitycznymi jarzębinami, w których miasto zdawało się trwać w stanie półsennego rozedrgania.  Odpryskujący tynk starych kamienic, porósłszy mchem, przypominał zawiłą mapę huncwotów z „Harry'ego Pottera”. Nierówne brukowce chrzęściły pod stopami, jakby niechętnie zdradzały swoje tajemnice.  W powietrzu przymglonym kurzawą słoneczną niczym w reymontowskich Lipcach, unosił się ciężki zapach mokrych liści i spalin, zmieszany z ledwie uchwytną nutą przeszłych rozhoworów. Nieopodal cmentarza parafialnego zauważyłem chyboczącą się, drobną, siwowłosą kobietę w przydługim, szaro-zielonym prochowcu. Półgłosem recytowała wersy nieistniejącego wiersza. Jej głos, chropowaty i kruchy zarazem, chcąc nie chcąc przenikał hałas ulicy, próbując ocalić coś przed zapomnieniem.  Cytrzystki nie grają na cytrze, melodia sama baldachim roztacza. Zbudź się, człowieku, ejże. Czas spod powiek strząsnąć ciszę. Twój sen zasnuwa oczy światu, azaliż świt w twoim oddechu nazajutrz je rozchyla? Żabot załóż, nie bądź chimeryczny, niech ci nie będzie wszystko ganc egal. Etalaż z twoich wspomnień już gotowy. Przechodnie mijali ją obojętnie, zapatrzeni w jarzące się ekrany smartfonów, nieświadomi, że właśnie w tej chwili miasto obnaża przed nimi swoją safandułowatą twarz. Nie mitrężąc czasu, ruszyłem dalej. Minąłem przeżarte wilgocią mury, na których ktoś przed laty napisał zatrważające słowa „Ta porażka okazała się blamażem i zamknęła bezpowrotnie jakże złudnie chlubny rozdział w historii tego miejsca”. Dziś niemal całkowicie starte przez deszcz, wiatr i ludzką nieuważność. Wyglądały jak haft, z którego wypruto przeważającą część nici.  Pozostały niemalże zarysowane wzory. Pomyślałem, że język, choć z pozoru trwały, bywa równie nietrwały jak pamięć. Wystarczy chwila, by sens rozpadł się w nieczytelne znaki.  Chwilę później przemierzałem już Aleję Pisarzy, gdzie słowa odlane w brązie, trwały niewzruszenie. Ktoś powziął decyzję, żeby zatrzymać pamięć w materii cięższej niż papier i myśl.  Pojąłem wówczas, że nie wszystkie słowa chcą zniknąć —- niektóre domagają się wieczności, zakotwiczone w metalu, by mimochodem przypominać przechodniom, że sens można nie tylko utracić, ale i uchronić. 
Źródło: Fakty Oświęcim

Oceń artykuł

/5 ( ocen)

Komentarze

Dodaj swój komentarz

Pozostało: znaków

Pozostało: znaków

Przesuń suwak w prawo, aby odblokować

Przesuń w prawo → ✓ Odblokowane
Weryfikacja zakończona pomyślnie!

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Ładowanie komentarzy...