Fakty Oświęcim
•
•
Andrzej Rzycki
Energylandia najlepszym teamem prywatnym Rajdu Dakar - FOTO
Rajd Dakar 2026 dobiegł końca. Wszystkie załogi rodzinnego, prywatnego Energylandii Rally Team dotarły do mety w...
Rajd Dakar 2026 dobiegł końca. Wszystkie załogi rodzinnego, prywatnego Energylandii Rally Team dotarły do mety w Janbu. Za polskim zespołem znakomite dwa tygodnie w trakcie których załogi udowodniły, że są w stanie walczyć z najmocniejszymi zespołami fabrycznymi na świecie. Aż na ośmiu etapach Polacy wskakiwali do najlepszej „dziesiątki”. Zespół szczególnie mile będzie wspominał etapy numer dziewięć i cztery. W pierwszym przypadku Eryk Goczał i Szymon Gospodarczyk wygrali, zaś Michał Goczał z Diego Ortegą zajęli drugie miejsce. Z kolei na czwartym etapie Marek Goczał i Maciej Marton zajęli trzecie miejsce, a dwie pozostałe załogi uplasowały się w najlepszej „szóstce”. „Jesteśmy w najpiękniejszym miejscu na ziemi. To meta Rajdu Dakar. Ostatni odcinek był naprawdę trudny. Do samego końca czekało na nas mnóstwo podchwytliwych miejsc i trzeba było zachować koncentrację. Jestem dumny z naszego występu w tym rajdzie. Jako zespół pokazaliśmy, że potrafimy walczyć na najwyższym poziomie z największymi zespołami na świecie. Wykonaliśmy z Szymonem kawał dobrej roboty. Jestem szczęśliwy, że mogliśmy przejechać ten rajd razem i myślę, że spędzimy razem w samochodzie jeszcze wiele wspólnych chwil. Już mamy długą listę kwestii, które chcemy poprawić przed dalszymi startami. Wyciągniemy z tego rajdu mnóstwo wniosków na przyszłość” - podkreśla Eryk Goczał. Na wielu etapach Polacy z powodzeniem walczyli o ścisłą czołówkę. Ostatecznie najwyżej sklasyfikowaną załogą zespołu zostali Marek Goczał i Maciej Marton. Ich 13. pozycja oznacza jednocześnie, że Energylandia Rally Team jest najwyżej sklasyfikowanym zespołem prywatnym w stawce Rajdu Dakar. Eryk Goczał i Szymon Gospodarczyk zakończyli rajd na 17. miejscu, zaś Michał Goczał i Diego Ortega zajęli 19. pozycję. „Podczas finałowego etapu mieliśmy do pokonania zaledwie 100 kilometrów, ale niejako tradycyjnie organizatorzy nie ułatwili zadania. Nawigacja była niezwykle skomplikowana, szczególnie na pierwszych 50 kilometrach odcinka. Nie wszystko na trasie zgadzało się z tym, co mieliśmy w roadbooku. Na szczęście bez większych problemów daliśmy radę. Druga część była podobna bardziej do odcinka WRC. Cały czas z prędkością około 170 km/h. Mieliśmy kilka ciekawych akcji i ratowań, ale Eryk wszystko wyciągnął jak profesor. Jesteśmy na mecie Dakaru i to jest najważniejsze. Cieszę się, bo wygraliśmy jeden etap i kilka razy byliśmy w Top-10. To naprawdę super sprawa” - powiedział na mecie Szymon Gospodarczyk, pilot Eryka. Za sprawą 13. miejsca Marka Goczała i Macieja Martona, Polacy są najwyżej sklasyfikowanym zespołem prywatnym w stawce. Meta jednej edycji rajdu jest dla Polaków początkiem przygotowań do... kolejnej. „Jesteśmy cali i zdrowi na mecie. To od samego początku było nadrzędnym celem. Jak to zwykle bywa na mecie Dakaru, już myślimy o przyszłorocznej edycji. Zawsze jest tak, że meta jednego Dakaru jest początkiem przygotowań do kolejnego. Udowodniliśmy, że jesteśmy w stanie walczyć z każdym. Możemy obiecać, że wyeliminujemy wszystkie błędy i przygotujemy się jeszcze lepiej. Za rok będziemy jeszcze szybsi” - deklaruje Marek Goczał. Meta Rajdu Dakar to zawsze wyjątkowe miejsce i wyjątkowe przeżycia. „Cieszymy się, że udało nam się bezpiecznie dotrzeć do mety i jesteśmy w ścisłej światowej czołówce. Przyznam szczerze, że od połowy rajdu razem z Markiem myśleliśmy już bardziej o tym, co poprawić na przyszłoroczną edycję. Wiemy, co musimy poprawić. W przyszłym roku wrócimy tutaj jeszcze lepiej przygotowani” - kończy Maciej Marton, pilot Marka.
Źródło:
Fakty Oświęcim
Oceń artykuł
/5
( ocen)
Komentarze
Dodaj swój komentarz
Pozostało: znaków
Pozostało: znaków
Przesuń suwak w prawo, aby odblokować
Weryfikacja zakończona pomyślnie!
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Ładowanie komentarzy...