Fakty Oświęcim
•
•
Andrzej Rzycki
Heroiczna walka z awarią dyferencjału
Podczas dzisiejszego etapu do pokonania było 238 kilometrów dojazdówek oraz aż 483 kilometry odcinka specjalnego....
Podczas dzisiejszego etapu do pokonania było 238 kilometrów dojazdówek oraz aż 483 kilometry odcinka specjalnego. To czyniło tę próbę najdłuższą w trakcie całego rajdu. W okolicach 200. kilometra w samochodzie Eryka Goczała i Szymona Gospodarczyka doszło do pęknięcia dyferencjału. Załoga Energylandii Rally Team podjęła heroiczną próbę naprawy Hiluxa T1+ na środku pustyni. „W naszym samochodzie uszkodzeniu uległ dyferencjał. Po bardzo długiej walce, z wykorzystaniem m.in. kleju do chłodnicy, udało nam się go prowizorycznie załatać. Pod koniec próbowaliśmy wlewać tam różne smary. Tak naprawdę wszystko, co mieliśmy pod ręką. Oznacza to niestety dla nas sporą stratę czasową, ale jesteśmy jednak na mecie. Ten samochód ukończy Dakar i ja razem z nim” - podkreśla w emocjonalnej wypowiedzi Eryk Goczał. Korzystając ze swoich zapasów oraz z tego, co pożyczyły im pozostałe załogi Energylandii Rally Team, po niesamowitej walce Eryk i Szymon dotarli do mety najdłuższego odcinka rajdu. Choć strata czasowa jest duża, najważniejsza jest meta i możliwość dalszej rywalizacji w najtrudniejszym rajdzie na świecie. Jak mawia popularne powiedzenie „dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą”, a Goczał i Gospodarczyk pokazali dziś niesamowity hart ducha i wolę walki. „Podczas wymiany koła zauważyliśmy, że z dyferencjału wylewa się olej. Do mety mieliśmy jeszcze ponad 250 kilometrów, więc sytuacja była bardzo skomplikowana. Próbowaliśmy to naprawić, ale wszystko było połamane. Eryk jest świetnym mechanikiem i właśnie to nas dziś uratowało. Najważniejsze, że jesteśmy na mecie. Musimy teraz zmienić naszą taktykę, bo wciąż mamy tu coś do udowodnienia” - zaznaczył Szymon Gospodarczyk, pilot Eryka. Marek Goczał z Maciejem Martonem oraz Michał Goczał z Diego Ortegą ukończyli etap bez większych problemów. To oznacza, że wszystkie załogi Energylandii Rally Team nadal pozostają w walce. „To był kolejny szybki, piaszczysty etap z wydmami. Poprawiliśmy zawieszenie i dzisiaj zdecydowanie lepiej mi się jechało. Zatrzymaliśmy się obok Eryka. Podaliśmy im klej, aby spróbowali naprawić uszkodzony dyferencjał. Nasze tempo było dzisiaj dobre, więc jutro chcemy dalej atakować” - podsumował Marek Goczał. „Mamy za sobą dobry etap, bez większych przygód. Po jednej z neutralizacji zatrzymaliśmy się przy Eryku. Przekazaliśmy im co mogliśmy, aby spróbowali załatać dyferencjał i dojechać do mety. To był bardzo szybki odcinek. Niemal przez cały czas mieliśmy gaz wciśnięty w podłogę. Aż trochę boli mnie od tego noga. Dla nas to był dzień bez przygód, więc to na pewno cieszy” - zakończył Michał Goczał. We wtorek rozpocznie się drugi tegoroczny maraton. Na zawodników czeka odcinek specjalny o długości 410 kilometrów. Na jego mecie zlokalizowany będzie prowizoryczny biwak, gdzie uczestnicy rywalizacji otrzymają namioty, śpiwory oraz racje żywnościowe. Wszelkie prace nad samochodami będą musieli wykonać samodzielnie.
Źródło:
Fakty Oświęcim
Oceń artykuł
/5
( ocen)
Komentarze
Dodaj swój komentarz
Pozostało: znaków
Pozostało: znaków
Przesuń suwak w prawo, aby odblokować
Weryfikacja zakończona pomyślnie!
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Ładowanie komentarzy...